wtorek, 28 września 2010

Tort orzechowy

Długo nie mogłam się zdecydować od jakiego tortu zacząć. Przeglądałam przepisy i szukałam tortu orzechowego, który pamiętam bardzo dobrze, a i sama pokusiłam się go kiedyś  upiec.
No i znalazłam nie jeden, a chyba z pięć przepisów. Zacznę wkrótce od tego (chyba), który znam i wypróbowałam.
Zapraszam niedługo.

wtorek, 14 września 2010

Wuzetka

Od w-zetki zaczynałam wiele lat temu moje próby stworzenia czegoś jadalnego.
Przepis dostałam od mojej cioci. I muszę się pochwalić, że od tamtej pory wiele osób jadło moją w-zetkę bez wielkiego przymusu i obrzydzenia.
Piekłam ją w prodiżu ( dla młodych informacja - to taka elektryczna "tortownica"), ale można też używać piekarnika i większej formy na ciasto.

W garnku rozpuszczamy 1 kostkę margaryny (25 dag), 2 szklanki cukru i pół szklanki wody.
Musimy poczekać aż trochę przestygnie (nie musi być zupełnie zimne) i dodajemy 4 całe jajka, 2 szklanki mąki, 1,5 dużej łyżki proszku do pieczenia i paczki kakao (3-4 duże łyżki), miksujemy. Jest to właściwie przepis taki jak na "murzynka".
Ciasto W-Z (wuzetka)Formę należy natłuścić i wysypać tartą bułką. Wlewamy zmiksowaną masę i pieczemy około 40-45 minut. W prodiżu piecze się samo, a w piekarniku w temperaturze 200-220 stopni.
Do nasączenia ciasta musimy zrobić coś w rodzaju ponczu. Ja zawsze do wody dodaję jakiegoś syropu owocowego (wiśniowy, malinowy) może też być wiśniówka albo inna nalewka w wersji dla dorosłych, czasami dodaję kwasku cytrynowego, to zależy od gustu i smaku. Cukru raczej do ponczu nie używam, gdyż całość jest już i tak wystarczająco słodka.
Polewę czekoladową robię z masła, cukru, kakao i mleka lub śmietany (18%).  Trudno mi tu podać konkretne proporcje bo od lat przygotowuję to "na oko", ale tak orientacyjnie:
1 łyżka masła, 2 łyżki cukru, 1 łyżka mleka, 1 łyżka kakao. Na całość około 0,5 kostki masła, można oczywiście więcej, na pewno się nie zmarnuje.
Gdy ciasto wystygnie trzeba je przekroić mniej więcej w połowie. Nie mam na to patentu, męczę się nożem. Ścinam też wierzch, bo zawsze wyrasta górka.
Jeden blat kładziemy na płaskim talerzu (najlepiej na paterze), nasączamy (ilość wedle uznania) a następnie rozprowadzamy polewę (niezbyt gorącą). Na to kładziemy bitą śmietanę. Ja używam zawsze 36% UHT (z kartonowego opakowania). Następnie delikatnie przykrywamy drugim blatem i ponownie - poncz i polewa. Zawsze staram się posmarować polewą również brzegi. Wierzch wedle uznania, można dekorować lub nie, jak kto woli. Na koniec do lodówki, a potem na stół.

Mam nadzieję, że będzie smakowało.
Smacznego.

poniedziałek, 13 września 2010

Przyznaję.....

gify miłosne
Przyznaję się bez bicia, że uwielbiam dobre ciastka, ciasteczka, torty i torciki. Najlepiej gdy są z bitą śmietaną albo dobrym kremem, na przykład budyniowym lub czekoladą. Nie pogardzę sernikiem, kremówką i innymi pysznymi słodkościami.
Nie jem natomiast herbatników, krakersów, paluszków, wafelków ani cukierków w jakiejkolwiek postaci. To już by było za dużo szczęścia i kalorii.
Postanowiłam podzielić się przepisami ze wszystkimi, którzy mają podobne upodobania.
Namawiam, bo niektóre receptury odziedziczyłam po babci i pochodzą jeszcze z przed wojny, a jej wypieki  robiły furorę na "herbatkach".
Naprawdę można sobie czasami zrobić przyjemność i zapomnieć o liczeniu kalorii i sprawdzaniu cholesterolu.
Ja mieszczę się jeszcze w młodzieżowe rozmiary,  a nawet gdybym z nich wyrosła, to chyba nie potrafiłabym odmówić sobie od czasu do czasu jakiegoś słodkiego urozmaicenia.

Zapraszam jutro na pierwszy przepis.

Próbujcie i piszcie!!!