Jest to przepis na niedużą tortownicę.
Ubijamy siedem białek z jedną szklanką cukru pudru.
Dodajemy około 20dag zmielonych orzechów włoskich lub laskowych - obojętnie (z tym że laskowe są chyba lepsze, ale według gustu i kieszeni wybieramy co chcemy).
Tortownicę trzeba natłuścić i wysypać oczywiście też bułką tartą. Masę wkładamy do tortownicy i pieczemy niezbyt długo - około pól godziny w temperaturze 200-220 stopni. Trzeba uważać, żeby ciasto się nie "przepiekło".
Po wystygnięciu, wyjmujemy ciasto z tortownicy. No i teraz trzeba się wykazać sprytem i przekroić je na dwa blaty. Jak dla mnie jest to najbardziej stresująca chwila.
Jeżeli ktoś ma ochotę i czas, może podzielić surową jeszcze masę na dwie części i piec na raty. Mnie się nigdy nie chciało, więc i blaty były najczęściej różnej grubości, a nawet czasami musiałam je "sklejać".
Ciasta raczej nie nasączamy.
Masę robimy ucierając ćwierć kilo masła (uwaga na masłopodobne), sześć żółtek, 10-15dag zmielonych orzechów laskowych (tym razem w przepisie mam laskowe), pół szklanki cukru pudru i trochę wanilii. Ja dodaję cukier lub aromat waniliowy, które jak wiadomo są tworami sztucznymi, nie wiem jak dodać prawdziwą wanilię występującą w postaci "laski".
Dekorujemy czym nam się żywnie podoba, możliwości są prawie nieograniczone.
SMACZNEGO
koniecznie, koniecznie rób zdjęcia
OdpowiedzUsuńje się oczami :)