Tym razem coś, czego jeszcze nie próbowałam.
Pół kilograma migdałów nieobranych wytrzeć w serwetkę i zemleć w młynku.
Ćwierć kilo masła śmietankowego utrzeć na pianę, dodać pół kilo miałkiego cukru, 8 żółtek ugotowanych na twardo i przetartych, 3 całe jajka, migdały, pół laski wanilii (chyba startej lub zmielonej, no bo przecież nie w całości), 2 łyżki stołowe mąki (kiedyś łyżki stołowe były dużo większe niż teraz).
Oddzielić 1/4 całości, a z reszty ułożyć w tortownicy placek "na opłatkach" - cokolwiek to znaczy. Myślę, że w dzisiejszych czasach można użyć papieru do pieczenia, albo wysmarować formę i wysypać ją bułką tartą. Ale są to tylko moje przypuszczenia.
Na wierzchu zrobić kratkę z pozostałej części ciasta i upiec w "średnim" piecu. Domyślam się, że temperatura powinna wynosić ok. 200-220 stopni, natomiast czas jest mi zupełnie nieznany. Ja bym zaryzykowała tak mniej więcej 45-55 minut.
Po wystygnięciu w kratki wlewamy lukier cytrynowy.
Smacznego temu kto spróbuje!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz