Wpadła mi w ręce książka kucharska z 1933 roku.
Niektóre przepisy są cudowne. Pozwolę sobie jeden z nich zacytować w całości.
Zapraszam wszystkich, oto nasza gwiazda BABA TIULOWA. Ładna nazwa, nieprawdaż?
Postawić w ciepłem miejscu, jak podrośnie, wlać 1/8 kilo masła sklarowanego, kieliszek rumu i 1/2 laski wanilii tłuczonej, 15 deka mąki i wybijać dobrze ręką przez pół godziny.
Formy wysmarować dobrze masłem, kłaść ciasta 1/4 formy, postawić w ciepłem miejscu, nakryć, jak ciasto wyrośnie do 3/4 formy, wstawić do gorącego pieca na godzinę.
| a to baba w tiulowej sukni |
Z babami tiulowymi trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie, nie trącać doniczką, bo ciasto zaraz opadnie.
Po wyjęciu z pieca położyć formę bokiem na czemś miękkim (poduszka) na pół godziny, obracając delikatnie, aby babka nie zależała się na jedną stronę, następnie wysunąć z formy"
Myślę, że lukier też byłby tu na miejscu.
No i proszę, baba tiulowa jak nic.Musi być pycha!!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz