Jest to dosyć oryginalny mazurek pieczony bez użycia mąki. Kiedyś myślałam, że tak się nie da, ale jak widać przepisy są bardzo różnorodne.
Bierzemy 1/4 sparzonych, obranych ze skórki i zmielonych migdałów, zarabiamy je z 1/4 kg cukru i sokiem z cytryny, tak aby otrzymana masa dała się rozciągnąć na placuszek.
Układamy go w foremce z wałeczkiem naokoło i pieczemy w "letnim" piecu. Myślę, że ze względu na skład zbyt wysoka temperatura i za długie pieczenie da nam całkiem ładny węgielek.
Do takiego placka musimy przygotować odpowiednią masę, aby był to zapowiedziany mazurek pomarańczowy.
Ucieramy na tarce jedną całą cytrynę i dwie pomarańcze odrzucając pestki (trzeba dbać o zęby degustatorów).
Zalewamy tym właściwie przecierem 1/2 kg cukru i dodajemy jeszcze pół szklanki wody.
Teraz gotujemy całość na gęsty syrop, a następnie ucieramy w donicy, aż zbieleje i całkowicie zgęstnieje.
Otrzymaną masę wykładamy na upieczony placek i pozostawiamy w zimnie.
Nie wiem dlaczego mam takie wrażenie, ale jest to coś dla amatorów kwaśśśśśnych smaków.
Powodzenia i smacznego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz